4 lipca 2021 – znowu tu jestem, tylko po co?

15:16
4.07.2021

W tym roku stuknie mi 30 lat na karku. Jestem kobietą, nie mam dzieci ani męża  i jestem bezrobotna od momentu zakończenia studiów w 2016 roku, czyli już 5 lat. Myśl o pójściu do jakiejkolwiek pracy powoduje u mnie paraliż. Uważam, że do niczego się nie nadaję, niczego nie potrafię, że tylko się ośmieszę gdziekolwiek będę starała się dostać. Poza tym mam puste CV, ponieważ przez mój stan psychiczny/depresję, nie potrafię się zmobilizować i podjąć zatrudnienia. Napawa mnie to lękiem, na który nawet jest nazwa – mianowicie: ergofobia! Jedyne co mnie ratuje to „praca” sezonowa w gospodarstwie rolnym u brata. Miało być na jeden sezon a tu kolejny rok minął… Za każdym razem trzymam się myśli, że jak tylko sezon się skończy i zarobię trochę kasy to od razu się wyprowadzę jak najdalej. (brat już coś mówił, że nie mam co liczyć na kasę w tym sezonie bo ostatni był mizerny a on prawie nic nie zarobił, miał wydatki, poza tym to nie moja wina, że była fatalna pogoda, mam jednak cichą nadzieję, że zarobię przynajmniej tyle co zawsze). Później dochodzi do mnie, że boję się samodzielnie podróżować, boję się nieznanych miast, musiałabym wyjechać do większej aglomeracji żeby w ogóle móc jakoś spróbować działać i może gdzieś się zahaczyć. Tu gdzie aktualnie mieszkam jest praca głównie fizyczna albo jako kierowca w transporcie międzynarodowym…. Studiując miałam większe ambicje niż przysłowiowa kasa w supermarkecie za najniższą krajową. Ale nawet to mnie przeraża. Mam wrażenie, że utknęłam tu na dobre. Tzn złe, bo moja rodzina jest patologiczna, jest w niej przemoc psychiczna, od rana do wieczora kłótnie i niemiła atmosfera. Jak sobie o tym myślę, to żal mi mnie samej. Nikomu nie życzę mieć takiej rodziny, w której nie ma wsparcia, ani miłości. Zastanawiam się czy w moim przypadku w ogóle jest sens jakiejkolwiek terapii, bo mechanizmy psychologiczne znam aż za dobrze a mimo to, ich świadomość nie spowodowała nagłego przypływu motywacji i zmiany życia na lepsze. Czasami myślę, że może leki psychiatryczne coś by tu pomogły, ale w głowie mam świadomość jakie niosą za sobą skutki uboczne, których wolałabym uniknąć, poza tym nie od razu dobrze dobierze się leki. Po niektórych ludzie tyją nawet 20 kg znika im libido do zera itd itd…

Czemu znowu tu jestem? Bo już nie wytrzymuję sama ze sobą, boli mnie, że jestem samotna, całymi dniami siedzę w domu jak na wiecznym lockdawnie albo jakbym odbywała karę więzienia tyle tylko, że w domu, a nie w faktycznym więzieniu, ale czasami myślę, że nawet w takim więzieniu byłoby mi lepiej niż tu, miałabym przynajmniej z kim porozmawiać….

1
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
Habakuk

Znam ból samotności i nie będę się nad tym rozwodził. Co do pracy, no praca sezonowa to jedna wielka niepewność, wiadomo pogoda, w jednej chwili ma się wszystko a za chwilę nic. Ale może warto zacząć właśnie od tej pracy w jakimś supermarkecie, może nie na kasie, ale wykładanie towarów, ciężko ale stała pensja i na nocki czy w weekendy lepiej płatna. Przeważnie robią to Ukraińcy to ty też dasz radę. I jeszcze jedno, co mamy podobnego, przejmowanie się przekleństwem: co ludzie powiedzą. Pozdrawiam Cię serdecznie.