chciałabym, żeby umarł

22:49
17.10.2018

Mój maż ostatnio jest jak odmieniony. Znów ma ten czas, kiedy chce mnie przelecieć. Tym razem nie poszło mu łatwo. Unikam zbliżenia odkąd usłyszałam, jak jedzie mi z ust. To było poniżej pasa i mojej godności. Wczoraj dostałam kwiaty. Wiem po co. Trzymam go na dystans, ale wiem, że kiedy ulegnę zacznie się to samo. Sama też mam swoje potrzeby, ale on jest dla mnie odpychający. Zazwyczaj myślę o kimś innym. O koledze z liceum z którym czasem gadam przez internet, albo o pediatrze mojej córki…Wtedy mogę to zrobić, rozładować napięcie. Jak korzystanie z toalety. Nic więcej. Zero uczucia, zero pociągu do mojego męża. Kiedyś nie przeszłoby mi to przez myśl, żeby w taki sposób wyglądał sex, a teraz? Wszystko mi jedno…Chciałabym, żeby mój mąż mnie zdradził. Miałabym wtedy powód do rozwodu z orzeczeniem o jego winie. Cały czas główkuję i obmyślam plan, jak to zrobić, żeby było najkorzystniej i najłatwiej. I niestety na planach się kończy. Może jestem zbyt wygodnym tchórzem? A może to ja w tym związku krzywdzę i robię z siebie ofiarę. Nienawidzę się zagłębiać w ten nienormalny układ. Wiem, że wina jest tez moja, bo sama sobie na to wszystko pozwoliłam. Najłatwiej byłoby wyjechać do rodziców, ale to nie takie proste. Najprościej byłoby gdyby umarł. Nie uroniłabym ani jednej łzy. Miałabym wreszcie święty spokój.

 

1
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
Konto usunięte
Konto usunięte

Doskonale Cię rozumiem, bo chociaż nie chcę, żeby mój mąż umarł, to także wiele razy marzyłam o jego zdradzie, innej kobiecie. To by mi rozwiązało sytuację w najwygodniejszy dla mnie sposób: byłabym wolna, a wina za rozbicie rodziny nie byłaby moja. Ale nic z tego, mój mąż twardo siedzi w domu, nigdzie nie chodzi, a jak się spotyka, to z kumplem na wódkę i to rzadko: woli pić sam w domu.