Cienki bolek

23:53
23.10.2018

Jestem wykończony. Anka wróciła dzisiaj o 23. Puściły mi nerwy. Zrobiłem awanturę, jak typowa baba. Najpierw mówiłem normalnie, spokojnie, ale kiedy powiedziała, że nie ma ochoty na dyskusje bo jest padnięta, coś we mnie pękło. Ona jest do jasnej cholery padnięta??? Ty jesteś padnięta?? Bo dyrygujesz kilkoma osobami i ustawiasz ich cały dzień po kątach?! A co ja mam powiedzieć?? Uganiam się za dziećmi, odrabiam lekcje, gotuję piorę, robię zakupy, masę innych rzeczy o których (przez ich nadmiar )nie pamiętam i też staram się pracować zawodowo! To jest do cholery mniej!?  Obudziłem dzieci. Córka od razu zaczęła płakać i pytać czy się rozwiedziemy. Nie, nie rozwiedziemy się. Jesteśmy z mamą bardzo zmęczeni. Przeprosiłem. Poszły zestresowane do łóżek. Nie mam już siły. Czuję się niedoceniony, olany, a wszystko co robię jest mniej ważne. Ale nic się nie zmieni, wiem. Anka ma za silny charakter, żebym się przebił. Klamka zapadła kilka lat temu i albo będę żył na jej zasadach, albo mogę spadać. A ja ją kocham, mimo, że nie jestem żyjąc w taki sposób szczęśliwy. Muszę jeszcze popracować, bo przyjąłem małe, ale dochodowe zlecenie. Na poniedziałek. Nie dla kasy. Obok żalenia się na klawiaturze, grafika mnie luzuje.  Położę się za godzinę, nie będę dziś siedział długo, bo rano znów szkoła.

Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz