co ze Świętami?

20:21
18.09.2018

Dzisiaj myślałam o świetach. Wiem, że są jeszcze daleko. Co będę robić? Mam iśc do matki? Zaprosić ja do siebie? Zignorować? Boże, świeta to święta, nie umiałabym jej tak zostawić. Nie chcę iśc do niej…ten smród, jedzenie przygotowywane w koszmarnych warunkach. A jeśli Artur zaprosi mnie do swoich rodziców? Powinnam pójść?
Cholera, nie da się całkiem odciąć, to moja matka i nic na to nie poradzę. Zachowac zrowy rozsądek.
Głęboki wdeeeeech.
Wydech…
Zaprosze ją do siebie. Artura i jego syna też zaproszę. Co ma być, to będzie. Powiem jak jest, że nie mogę jej tak zostawić, że nie chcę isć do tego jej syfu… już wole żeby przyszła do mnie. A jeśli potem będzie przyłazić do mnie ciągle? Jeśli będzie starała się mnie w jakiś sposób szantażować?
Ehhhh, nie lubie świąt. Nigdy ich nie lubiłam. Kojarzyły misię z nerwowa atmosferą, jeszcze bardziej pijaną matką i brakiem świątecznej atmosfery. Wiem, jak powinny wyglądac świeta z filmów i opowieści koleżanek. Zawsze o takich marzyłam. Zawsze wymyślałam sobie, co fajnego dostałam pod choinkę i jak bardzo się objadłam. Każdy się przechwalał i żałował swojego obżarstwa. Tradycje rodzinne… Jedyna tradycją było to, że w każdą wigilię i święta matka była nawalona, a ja oglądałam sama kolędy, a potem jakieś filmy. Wstyd się przyznać do takich szlachetnych korzeni, ale nie chce się wypierać, bo to wszystko i tak samo mnie znajdzie. Nie zamierzam budować swojego nowego życia na kłamstwach, choćby prawda nie wiem jak bolała i była dla mnie niewygodna.

Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz