Czy to już depresja, lęki?

07:12
9.03.2020

Nie potrafię się przemóc. Nie wiem, dlaczego. Co jest ze mną nie tak???

Dzisiaj znowu zrezygnuję. Ktoś normalny w ogóle by nie zrezygnował, poradziłby sobie tak po prostu. Bez takiego przejmowania się.

Mam chęć nie wychodzić z łóżka już nigdy.

Nie wiem, co chcę robić w życiu już. Nie wiem, co jest moim celem i dokąd zmierzam już. Wszystkie moje plany i drogi się zmieniły, rozeszły. Może znów zagłębić się w pedagogikę i odnaleźć w sobie to „flow”? A może iść w kierunku administracji, tak jak wybrałam kierunek mgr? Chyba nie do końca to czuję. No oprócz sądu, który jest w miarę ciekawy i spokojny. I co mam zrobić? Jak mam funkcjonować? Którędy iść?

Boję się przedszkola, że znowu źle trafię i zostanę zmieszana z gównem. A w tej kancelarii stresuje mnie samo to miejsce i szefowa.

Mam dość. Tylko w łóżku czuję się bezpiecznie. Nie wiem, co ze sobą zrobić. Jestem przerażona. Dlaczego mam taką blokadę? Dlaczego nie radzę sobie ze stresem? Dlaczego nie lubię tego wszystkiego? Czy jednak powinnam się przemóc do przedszkola? Byłam jedną z najlepszych, a teraz te tępe laski pracują z dziećmi, a ja szukam swojego miejsca.

Myślałam, że umiem znaleźć pracę i po prostu konsekwentnie dążyć do swojego celu. Ale do czego w końcu chcę dążyć? Co jest moim celem? 🙁

To okropny czas.

Czy to już depresja, lęki, permanentny stres? Czy jestem jakaś zaburzona?

Proszę, niech ktoś coś odpisze.

 

5
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
Bridget

Może zapytaj siebie co lubisz robić tak naprawdę?! Jak sobie odpowiesz, będziesz wiedziała jaką pracę powinnaś wykonywać.
Przyznaję, leżenie w łożku jest bardzo bezpieczne, daje ukojenie i spokój.

BrokenAngel

Też to znam.
Wszystkiego się boję, wszystko mnie przeraża.
Boję się porażek, bo każda kolejna utwierdza mnie w tym jaka jestem beznadziejna.
Zazdroszczę ludziom którzy potrafią nad porażkami przechodzić do porządku dziennego, ja tak nie umiem.
Decyzje podejmuje wybierając opcję która naraża mnie na jak najmniejszy stres, byle tylko było to już za mną, nieważne że znów będę nieszczęśliwa…