Dawno temu

23:54
27.09.2019

To nie moja pierwsza proba zlapania pionu. Pewnie tez nie ostatnia. Po krótce. 8 lat temu ozenilem sie z moim idealem. Sielanka. Potomstwo. Robilem doktorat. Pracy ogrom. Moj ideal stopniowo maszerowal w kierunku przecietnosci. Seksu brak, rozmowy okazaly sie jej slaba strona. Tak, jest piekna, ale nieslychanie prosta. Nie wychodzimy nigdzie razem. Probowalismy kilka razy. Konczylo sie porazka. Bylo mi wstyd za wlasna zone. Byc moze spotka mnie tu ostra krytyka, ale nie umiem tego inaczej nazwac. Rozmowy z nia ograniczaja sie do pogody, wakacji, obgadywania sasiadow i przytaczania pogaduch z przedszkola. Widzialy galy co braly zapewne niejedna osoba stwierdzi. A ja moge przytaknac: tak, widzialy. Ale kiedys nie zastanawialem sie nad tym, co bedzie za kilka lat. Liczylo sie to, ze byla piekna, namietna, spontaniczna i szalona. Czulem sie przy niej wspaniale. Nie potrzebowalismy rozmow.

Teraz przychodze z pracy: balagan, nie ma nawet obiadu. Ona zazwyczaj maluje paznokcie lub siedzi przed komputerem na fb. Dzieci same sobie. Nie mam pretensji, ze nie pracuje. Po macierzynskim nie wróciła do pracy. Szkoda nam bylo zostawiac syna w zlobku. Ja pisalem prace, pracowalem, uczylem się. Nie chodzilo o ambicje tylko pieniadze. Wiedzialem, ze tytul w mojej dziedzinie ma spore znaczenie.

Teraz wracajac do domu zastaje dom w stylu kiepskich. Wstyd mi przed ludzmi z ktorymi pracuje, wstyd mi przed soba. Nie kocham mojej zony, ale sa dzieci, jest kredyt na mieszkanie…

Glupi bylem. Wiem jak wyglada sprawa rozwodowa w Polsce. Wiem, ze nie dostanę dzieci, wiem, ze bede placil alimenty na jej zachcianki i jestem pewien, ze dzieci pozostawione z moja zona bez nadzoru beda zaniedbane.

Jak reaguje kiedy przychodze z pracy? Robie obiad, biore dzieci na spacer, a wieczorem, kiedy spia probuje uswiadomic jej, ze to uklad jednostronny i nie tak sie umawialismy. Jest klotnia, ona sie obraza, milczenie kilka dni, 2-3 dni obiadow, sprzatania, spacery z dziećmi. I spadek. I tak w kolko. Nie wiem co robic. Nie wiem jak do niejnprzemowic. Czasem ma tak tępy wyraz twarzy ze mam wrazenie ze nic do niej nie dociera.

7
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
loulu

Trudne to. Myślisz że jest jeszcze jakaś opcja ruchu? Zmian? Terapia? Jej powrót do pracy? Czy już nie ma na to miejsca i to taka decyzja w procesie?

Niejawna

Poczytaj forum braciasamcy.pl
Niektóre z rad traktuj z przymróżenirm oka. Jest też dział o rozwodach. Jak się dobrze za to zabierzesz masz szansę na uzyskanie opieki nad dziećmi.
Nie wyobrażam sobie takiego związku gdzie tylko jedno pracuje a drugie nie robi nic.

Bridget

Skoro wiesz, że jej nie kochasz to chyba czas zmienić swoje życie. Lepiej żyć samemu niż tkwić w „związku”, bo …dzieci, kredyt, dom. Wszystko i tak z czasem się układa, nawet po wielkiej burzy. 🙂