Dzis postanowilam nie pic

23:40
28.10.2018

I na postanowieniu sie skonczylo. Przekonala mnie lezaca w barku resztka malibu. To jak batonik. Z mlekiem. Wypilam szklaneczke. Mniam. Bylo pyszne. Alkoholu nie poczulam. Potem zachcialo mi sie cos rownie pysznego. Poszlam pod pretekstem kupienia wody gazowanej. Przynioslam soplice orzech laskowy. Nie pijam wodki ale po dodaniu mleka smakowala jak monte, taki pyszny deserek. Dzis pilam dla smaku. To bylo tak dobre, ze saczylam te driny w blogim nastroju, bez wyrzutow sumienia. Sama. W kuchni. Po kryjomu. Resztę wynioslam do piwnicy. Wlozylam do pustych doniczek, ktore koniecznie musialam zniesc na dol bo przeszkadzaly mi w przedpokoju. No i tyle. Pysznie, spiewajaco i z luzem. Tak mijal mi dzien. Wszystko bylo latwiejsze. Jakis czas temu przestalo mi szumiec. Soplica w doniczce w piwnicy, ja w pizamie. Nie, nie bede juz po nia schodzic. A jednak umiem sie powstrzymac. Moze nie jestem alkoholiczka tylko milosniczka chillout-u? Nie lubie tych mysli o byciu pijaczka. Jak bede naprawde mocno chciec, to przestane. Ale teraz jeszcze nie chce az tak bardzo.

Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz