Gość hotelowy

13:32
22.08.2018

Pierwsza kłótnia za nami. Córka wymiotowała w nocy. Całą noc nie spałyśmy. Krzysiek nawet nie spytał czy zrobić mi kawę, czy się zamienić. No tak, on jaśnie książe ma urlop przecież, a ja jestem robotnica 24h/dobre 365 dni w roku. Wolnego nikt mi nie dał i raczej na wolne sie nie zapowiada. Nie zmruzyłam oka, dzieciom zrobić śniadanie rano, obiad, cały czas doglądać do córki, podawać leki, mierzyć temp…to wkurzające, że mój małzonek nawet się nie domysli, żeby pomóc. Obiad musiałam zrobić ja, dzieci z każdą pierdoła przybiegają do mnie. Tatuś siedzi sobie z komóreczką w ręku i uważa, że mamy go obsługiwać jak hotelowego gościa.

Chciałam pomocy, a w zamian usłyszałam „no przeciez sama sobie świetnie radzisz” , „nie angażuj mnie na siłę”.

Mógłby już jechać.

Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz