Hipochondria

12:42
3.04.2019

Wymyslanie sobie chorob to moje „hobby”. Zawsze bardzo koncentrowalam sie na swoim zdrowiu, rozmyslalam o smierci, az wreszcie stracilam kontrole. Aktualnie wkrecam sie znowu w moja noge. Jeden but jest za ciasny, mierze ją co jakis czas i jak zwykle ciagnie mnie na fora specjalistyczne i do doktora google, zeby znalezc cos co wykluczy moje podejrzenia i mnie uspokoi. Nigdy tak sie nie dzieje niestety. Probuje sie hamowac, odwracac uwage, ale pewnie i tak przegram walke. Jestem zdolowana, od rana mysle o przemijaniu i przypominam sobie szczegoly wypadku, ktory widzialam kilka miesiecy temu. To bylo straszne. Ten czlowiek kilka minut zanim zobaczylam jego zmasakrowane cialo zyl, mial plan dotrzec do domu, isc na zakupy… Tak jak kazdy z nas ma. Dobijaja mnie perspektywa bycia kupa miecha…i ta niemoc, ze nie mam na to wplywu. Moje obsesyjne myslenie dzisiaj zatrzymalo mnie w domu. Balam sie wyjsc, balam sie wsiasc do samochodu. Od rana siedze i czekam na powrot meza i corke. Kiedy jestesmy razem w jednym miejscu nie musze sie o nich martwic i latwiej mi. Czasem chcialabym zebysmy umarli wszyscy razem w jakims wypadku, wtedy zadne z nas nie musialoby znosic teudu utraty najblizszej osoby. Maz, mimo, ze tworzymy pozory, nie dogadujemy sie i zyjemy wlasciwie obok siebie, jest mi najblizszy. Troszczy sie o mnie. Nikt wlasciwie nigdy tak sie nie troszczyl.

Zadanie na dzis: wygnac z glowy widok potraconego przez samochod mezczyzny. Nie wybiegac myslami w przyszlosc. Powoli umieram. Kazdy z nas codziennie jest coraz blizej swojej smierci. Nie kazdy na szczescie mysli w taki chory sposob. Zyc tu i teraz. Ale jak?

2
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
Szuzi

Na moje hipochondryczne jazdy odrobine pomaga obsmiewanie ich i czarny humor. Raczej Cie to nie wyleczy (z reszta wydaje mi sie ze nic z tego nie wyleczy na zawsze i do konca) ale moze ciut zlagodzi i pomoze zlapac dystans i inna perspektywe. Do napisania.