Kolejne rozczarowanie „przyjaciółką”

15:49
1.03.2020

Zawsze, gdy z kimś się zadaję dłużej, jestem na początku nieufna. Potem ta osoba zaczyna mnie przekonywać do siebie swoim zachowaniem, czynami, dobrze się dogadujemy i jesteśmy coraz bliżej. Nagle, po dłuższym czasie, jestem skora nazwać tę osobę „przyjaciółką” lub „przyjacielem”, a całą relację określam jako „przyjaźń”. Potem pojawia się sytuacja, w której ta osoba zachowuje się wobec mnie chamsko, czuję niesmak, rozczarowuję się, wychodzą kwasy aż w efekcie końcowym kontakt zostaje zerwany i żegnamy się w niemiłej atmosferze. Wszystkie moje „pseudo-przyjaźnie” z „pojedynczymi dziewczynami/chłopakami” kończą się w taki właśnie sposób. Potem dochodzę do wniosku, że przyjaźń nie istnieje, że źle dobieram sobie koleżanki i tak do następnej relacji. Koło się zamyka.

Wczoraj znowu miała miejsce taka sytuacja. Poczułam się niemiło po tym, jak „przyjaciółka” mnie potraktowała. Na razie nie odzywam się, trochę czekam na dalszy rozwój sytuacji, czekam aż sama ochłonę. Nie chcę się kłócić, no ale pewnie powiem, co myślę i co czuję. Wcześniej reagowałam zbyt emocjonalnie, teraz już staram się nie doprowadzać do takiego stanu. Ale i tak jestem rozczarowana. Może tu będzie inaczej i sobie wyjaśnimy pewne sprawy. Ostatnio ona mnie trochę męczy. Obie mamy ciężki czas, ale ja działam i coś robię, by to zmienić. A ona tylko narzeka. Już trochę mi się ulewa. Jak próbuję pozytywnie zmotywować, to jeszcze ja wychodzę na tą złą. Bo ona przecież robi, tylko się tym nie chwali. Jasne. Do mnie docierają tylko negatywne przekazy. Mam swoje problemy i emocjonalne huśtawki, więc też czasami bym chciała otrzymywać coś pozytywnego z tej relacji, a nie tylko stosy narzekań, że jest gruba (bez przesady), że wkurza ją cellulit i że ona wie, że ciągle mi tylko narzeka. Okej, ja też ostatnio dużo narzekałam, ale działam i próbuję zmienić to, co mi się nie podoba. A ona nic nie robi. Nie próbuje. Wiem, że przeszła ciężkie rozstanie i byłam z nią cały czas w tym trudnym momencie. I wczoraj mi potraktowała mnie po chamsku. Znowu Ja w roli Piątego Koła u Wozu. Już coś takiego doświadczyłam i dziękuję bardzo, niepotrzebne mi to.

Nie wiem, dlaczego podświadomie zawsze wybieram takie „ciche wody”, mniej atrakcyjne ode mnie, mniej ogarnięte życiowo, mniej inteligentne, aż w końcu mam dość, jestem rozczarowana itd. Może podświadomie też uważam się za kogoś takiego i nie mam „odwagi”, by zacząć zadawać się z kimś na równi, albo kimś, kto byłby potencjalnie „lepszy” ode mnie i straciłabym swoją przewagę. Nie robię tego celowo, ale taka teoria ma sens. Ostatnio przejrzałam instagrama koleżanki, z którą trzymałam się z liceum i laska nieźle odpłynęła. Żenua, byłoby mi wstyd ją przedstawiać mojemu chłopakowi i przyznać się, że z kimś takim się zadawałam prawie przez 3 lata. :p

Oprócz tego jutro pierwszy dzień w nowej pracy. Może nie jest jakoś mega ambitna, ale dobrze płatna i po pracy generalnie spokój jest, czyli w ksero, w studenckiej dzielnicy. Jeszcze do środy mam dostać odpowiedź, jak będzie w przypadku drugiej pracy, w sekretariacie w szkole policealnej. Zobaczymy, mam nadzieję, że jutro dobrze będę się sprawować i dam radę, bo chciałabym tam zostać. Lepiej użerać się ze studentami niż 3-latkami. :p

Mam nadzieję, że ludzie będą w porządku. Młoda ekipa, więc może będę się dogadywać. 🙂 Będę otwarta i pozytywnie nastawiona. Wczoraj zaczęłam ćwiczyć, bardziej dbać o siebie.

Obecny cel: zapracowanie na pierwszą wypłatę w nowej pracy. 😀

2
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
Nieznajoma

Jesteś naprawdę ogarnięta życiowo, ja pracy na razie nie znajde