Kruchy jak raj 1/2

10:56
3.03.2021

Nie wiem co chcę napisać. Czuję blokadę. Czuję, że napiszę to w dwóch częściach.

Przede wszystkim proszę o tolerancję. Wiem jaki stosunek Polacy mają do osób homoseksualnych, ale wierzę w to, że ta strona jest właśnie od zwierzeń, od dzielenia się swoimi problemami i wierzę też w to, że nie spotka mnie tutaj dyskryminacja i nikt nie będzie mi ubliżał z powodu orientacji. Jeżeli ranię wasze poglądy, przekonania to przepraszam ale taki już jestem i nie zmienię tego, chociaż nie wiecie jak bardzo bym chciał, żeby to była kwestia wyboru…

Jest inaczej z ludźmi którzy są dla mnie tylko znajomymi czy przyjaciółmi. Wszystko płynie naturalnie, stopniowo przychodzi zaufanie, jest stabilnie. Ale gdy pojawia się w moim życiu mężczyzna i wszystko wskazuje na coś więcej, niż znajomość czy przyjaźń to jestem… delikatny jak bomba. Od samego początku mam do niego uprzedzenia, zachowuję bardzo duży dystans, mam problemy z zaufaniem, mimo tego że on nie daje mi do tego powodów. Jestem zazdrosny, tworzę jakieś insynuacje, scenariusze i wymyślam sobie rzeczy i sytuacje, które nie istnieją i nie mam żadnych dowodów na ich potwierdzenie. Jestem okropny, sprawiam im przykrość, jest im przykro i widzę, że ich ranię. Nieustannie coś wypominam co jakiś czas, niby wybaczam, ale nie zapominam i potrafię wypominać odległe sytuacje, incydenty; rozgrzebuję to po upływie czasu.

Jestem toksyczny. Dlaczego tak jest? Jestem niestabilny emocjonalnie. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, bo gdy myślę o nim to mam milion emocji na minutę. Prawdziwy roller coaster, huśtawka nastrojów. Raz go uwielbiam, za chwilę nienawidzę, za chwilę go pożądam, a za chwilę żałuję, że go w ogóle poznałem. W środę i czwartek jestem stabilny, ale w piątek znowu odstawiam sceny. Po weekendzie chcę zacząć od nowa i próbować kontrolować emocje, ale nie da mi, za chwilę znowu wybucham.

Dzisiaj zakończyłem tę znajomość. To był definiujący moment tej relacji. Bo od dłuższego czasu czułem, że mnie to już męczy. Powiedział mi, że moje życie obraca się wokół samych dramatów i scen, które robię bez powodu. Dodał, że jest wielu atrakcyjnych chłopaków, ale niewielu z nich ma coś w głowie…

Nie poznałem dokładnie tego człowieka, ale na tyle, że mogę posunąć się o stwierdzenie, że natura jego serca to czyste zło. Typ człowieka, który myśli, że wszystko może; jak sobie postanowi, że chce coś posiąść to nie odpuści dopóki tego nie dostanie. Typ który traktuje ludzi przedmiotowo, w celu zaspokojenia swoich potrzeb.
Jestem z natury bardzo wrażliwy i emocjonalny. Zawsze taki byłem. To widać. Wszyscy prędzej czy później to zauważają. No i jest okropne to, że ludzie próbują to wykorzystać. Manipulacja emocjonalna. On potrafi manipulować.

Mimo tego, że w moich oczach jest osobą toksyczną i wiele razy okazało się, że moje uprzedzenia co do niego są uzasadnione to dlaczego zawsze go przyjmowałem z powrotem jak wracał? Dlaczego zrywając kontakt to po tygodniu dawałem mu kolejną szansę? Dlaczego on tak długo nie chciał się poddać? Każdy na jego miejscu miałby dość takiego traktowania jakie mu fundowałem – wiecznie niedowierzanie, wieczne sceny, czepianie się. Albo naprawdę mu zależało na tym, żeby mnie poznać, albo naprawdę widział w tym jakieś korzyści dla siebie. Z perspektywy czasu podsumowując te parę miesięcy uważam, że po prostu byłem na celowniku. Kolejnym numerkiem. Nie wiem którym. Ale tak właśnie myślę, że chłop się napalił na młodego w jego przekonaniu łatwego i głupiego, którego wykorzysta, którego całkiem omota i zrobi z nim co chce. Nie. Tak nie będzie. Nie będę kolejną osobą która da Ci satysfakcję. Nie będzie tak jak Ty sobie to zaplanowałeś.

Nienawidzę przedmiotowego traktowania ludzi. Chyba nikt nie zasługuję, aby go traktowano jak rzecz, żeby go ustawiano po kątach. On tak mnie traktował.

Wzbudzał we mnie strach. Przed dzisiejszym ostatecznym rozrachunkiem i zakończeniem tej znajomości, wczoraj powiedział mi, że…
Był wulgarny i obleśny. Powiedział mi, że mnie zerżnie ostro i wulgarnie, wbrew mojej woli, bo jest silniejszy i większy. I że zrobi to nieważne czy ja tego chcę czy nie. Podniecał się moim wyglądem. Tym że jestem atrakcyjny, wrażliwy. Nie jestem kobiecy ani nic z tych rzeczy, tylko mam dobre serce i jestem po prostu WRAŻLIWY.
To niby miały być żarty – tak dzisiaj powiedział.
Wczoraj poczułem mieszankę złości, przykrości, ale najwięcej poczułem żenady. Było mi niedobrze po tym co napisał. Powiedział, że będę tego żałować, bo seks z nim jest nieziemski i nikt mnie tak nigdy dobrze nie zerżnie jak on.

Dlaczego ludzie tacy są? Nie rozumiem. To co napisał wcale mnie nie zachęciło do jego osoby, wręcz przeciwnie. Czy ktoś w ogóle poczułby się zachęcony po takich słowach? No nie wiem, może niektórzy lubią być traktowani przedmiotowo, może niektórzy lubią jak ktoś robi z nimi to na co ma ochotę i są dla niego żywymi zabawkami.
Dlatego dla mnie to był definiujący moment tej znajomości. Zrozumiałem, że nie chcę mieć nic wspólnego z tym człowiekiem i że zasługuję na lepsze traktowanie. Zrozumiałem, że jest żałosny.

Ale jednak dziś kwestionuję siebie. Dlaczego?
Ja jestem toksyczny, czy on?
Ja jestem niedojrzały, czy on?
Moje przykre zachowania, czy jego manipulacja?

Myślę, że to co o mnie napisał dzisiaj, to może być prawda. A nawet jeśli to nieprawda to przyznaję, że zasłużyło mi się na takie słowa. Sprawiałem mu przykrość swoim zachowaniem. Ale podświadomie może się tylko broniłem? Podświadomie wiedziałem kim jest i jakie ma zamiary?

Zdarzało się, że traciłem przytomność po sytuacjach z nim. Po prostu tak mi skakało tętno do góry, że traciłem świadomość i mdlałem.

Niedobrze mi jest jak o nim myślę. Czuję wstręt. Czuję żal. Było mi przykro. Po tych wszystkich sytuacjach na przestrzeni czterech miesięcy, dzisiaj mi już nie zależy. Wyprałem się z jakichkolwiek empatycznych emocji do niego. No bo ile można? Ale wiem, że będę przez jakiś czas próbować zrozumieć to czego nie rozumiem. Analizować tę znajomość, moje zachowanie, moje emocje.

Jestem zawiedziony sobą, że dałem się tak robić. Pociesza mnie tylko to, że do niczego nie doszło i zakończyłem to jeszcze przed spotkaniem. Czy żałuję? Nie mam czego żałować. Tak myślę. On nie ma nic do zaoferowania. Nic. Kasę ma. Ale mnie nie kupi.

Myślę, że jeszcze rozwinę ten temat w drugiej części wpisu. Jeszcze nie wiem czy będę skupiać się na pisaniu o nim, dużo tego było, a właściwie to dla mnie już nie istnieje; myślę, że nie warto. Natomiast myślę o drugiej części w której opiszę bardziej swoją niestabilność emocjonalną, problemy natury emocjonalnej, swoje przykre zachowanie.

Nie wiem czy coś wyciągnę z tego doświadczenia. Mam wrażenie, że zmarnowałem tylko czas i nie skupiałem się na tym co ważne, tylko na jakichś głupich ekscesach z człowiekiem nie wartym mojej uwagi, czasu i zainteresowania.

Pozdrawiam wszystkich,
M.

7
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
Bridget

Na początku powiem, że nie rozumiem ludzi, którzy odrzucają kogoś ze względu na orientację. Każdy ma prawo kochać kogo chce i być z kim chce, nie zważając na orientację. Co do Twoich emocji to nie będę oryginalna ale polecam na początek wizytę u psychologa a potem terapię jeśli będą wskazania. To nie jest wstyd a można na niej bardzo zrozumieć siebie i swoje postępowanie, próbować lepiej żyć. Jeśli chodzi o tego człowieka, o którym piszesz, poczytaj sobie na temat Narcystycznego Zaburzenia Osobowości, ale tego najgorszego gatunku, zbliżonego do socjopaty. Może znajdziesz odpowiedzi na nurtujące Cię zachowania tego człowieka. Nie mam… Czytaj więcej »

gosc

Bardzo otwarcie piszesz! Myślę, że znajdziesz tu azyl dla myśli. Witaj wsrod Problemowych 💪😎.

ALICE07

💜

Szuzi

Hej. Jesteśmy na różnych etapach życia, wiec nie wiem, czy mój komentarz Ci w ogóle potrzebny. Chciałam powiedzieć jedynie, że czytając, odniosłam wrażenie, że jesteś wartościowym, wrażliwym, inteligentnym czlowiekiem. Jesteś na początku swojej drogi do zrozumienia wszystkich mechanizmów decydujacych o tym, jak wyglada otaczajacy Cię świat…i Twoj świat. Z mojego doświadczenia nieoptymistycznie napiszę Ci, że nawet zrozumienie tego całego gówna nie daje NIC prócz świadomości. A potem świadomość sprowadza presję, by coś ze soba i ze swoim życiem mądrego zrobić… Niestety psychologiczne gadki czasem okazują się niemożliwe do wdrożenia. I kolo sie zamyka. Nie udzielę Ci żadnych rad, bo moje… Czytaj więcej »