Krzyk…

19:28
11.10.2018

Chyba nie daję sobie już rady sama ze sobą. Właściwie nie „chyba”, tylko na pewno! Czuję się okropnie, jakbym była uwięziona we wewnątrz…Nie tak wyobrażałam sobie moje życie, nad którym straciłam kontrolę. Naprawdę nawet nigdy jej  nad nim nie miałam i to jest bardzo przykre, frustrujące.

Codzienność to rutyna, której coraz bardziej nienawidzę, ale nie mam odwagi na zmianę czegokolwiek. Obezwładnia mnie ogromny strach przed działaniem, paraliżuje i powoduje, że nie jestem w stanie zrobić kroku naprzód. Stoję w miejscu, a moją duszę i ciało zalewa złość na samą siebie, że do tego doprowadziłam. Zawsze było coś i ktoś ważniejszy, zawsze trzeba było spełniać czyjeś ambicje, zawsze musiałam się dopasowywać do innych…I co z tego mam ? Nic…Pustkę, samotność, które mnie cholernie przerażają…

Ludzie z boku, nie mają pojęcia, co dzieje się wewnątrz mnie. Już nie wytrzymuję, zrobiłam się agresywna, często wybucham złością, potrafię w miejscu publicznym płakać…Czasami nie mam siły, chciałabym gdzieś uciec, z dala od ludzi, do kompletnej ciszy.

Chce mi się krzyczeć, jak patrzę do tyłu, tyle zmarnowanych lat…a ja ?! Nie mam siły już żeby walczyć. Boję się podjąć decyzję, nawet kiedy nie mam nic do stracenia…

 

1
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
tompkin

Poczytaj sobie, tutaj nikt nie ma odwagi na zmiany(na początku), a potem ta odwaga przychodzi. Czasem sama, czasem dzięki lekom, terapii, temu pisaniu, albo ot tak. Do Ciebie też przyjdzie odwaga, może potrzebujesz więcej czasu. Najważniejsze to działać. Nawet po milimetrze, ale iść do przodu. Specem nie jestem, takie moje luźne przemyślenie 🙂