Lubię się nad sobą użalać nienachalnie

12:57
3.03.2021

Użalanie przemycam spytnie. Tak, zeby nie budzic niechęci. Ale tu mi wali.

Myślałam, że nie jestem w stanie poczuć się zraniona słowami mojego męża. Myślałam, że slyszalam wszystko.

Sama nie jestem bez winy. Potrafię być wredna, agresywna, bezlitosna i wulgarna. Ale ostatnio nie mam na to siły…

Czuje sie bezradna, niekochana, nierozumiana, niepotrzebna, nieszczęśliwa…

Jestem sama. Sama jak środkowy palec, wystawiony po to, żeby pokazać siłe i niezależność… do którego niestety wszyscy już zdążyli się przyzwyczaić. Jestem fuckiem, który sie wypalił i zapomniał, czemu właściwie nie może dołączyć do swoich ziomków.

Dziś poczułam wstrząs. Zrozumiałam, że decyzja o byciu w zwiazku lib niebyciu, nie zależy od tego, czy kocha się drugą osobę. Zależy przede wszystkim od tego, czy jest się w stanie z nią normalnie funkcjonować, czuć bezpiecznie i dobrze (przynajmniej większość czasu). Ja nie jestem. Kocham, ale wiem, że nie pasujemy do siebie i nasz zwiazek to wybór 2-ki niedopieszczonych przez życie dzieciaków. Z deszczu pod rynnę..

” Powinnaś się zabić, czekam na to…wszystkim byloby bez ciebie lepiej” – tak dziś powiedział. Przełknęłam ślinę, pociągnęlam nosem. Nie ma już żadnej świętości. Wszystkie granice zostały przekroczone….

Zrobię teraz placki. Podam obiad, ogarnę prace, którą wyśmiewa… i co dalej?

Nic.

 

1
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
MindtheGap

Ale Ci powiedział…Może jest typem osoby, która mówi innym okropne rzeczy pod wpływem emocji, choć wcale tak nie myśli. Napisałaś, że kochasz. To bardzo ważne, mimo wszystko.