Luźne zapiski

00:56
12.02.2020

Nie wiem w zasadzie o czym mam tu pisać.  Mam prawie 40 lat i dochodzi do mnie, że moja psychika jest jak rozszarpana przez psa zabawka. Takie skojarzenie. Właśnie patrzę na mojego psa. Chciały go dzieci. Teraz łazi za nami, nikt nie chce się z nim bawić, a spacery, o ile w ogóle można je tak nazwać, trwaja 4 minuty podczas ktorych biedny zwierz ledwo zdąży sie załatwić. Prawda o mnie jest smutna. Matka alkoholiczka. Ojciec alkoholik. Siostra oczko w głowie rodziców. Ja brzydsza, gorsza, glupsza, grubsza. Przynajmniej w ich oczach. Nadal jestem jak dziecko. Mam dobrą pracę. Szefowa. Jestem szanowana i cieszę sie dobrą opinią wśród ludzi. To nic, że nie mam znajomych. To nieważne, że klne,  a gdy dzieci idą spać palę jointy i wlewam w siebie wino. Nadal jestem dziewczyną, która przełyka łzy i hamuje wymioty sprzątając wysmarowaną głównem łazienkę… Taką akcję zaserwowała mi raz pijana matka przed przyjsciem mojego chlopaka. Dlugo nie byliśmy razem… Nie chciał dziewczyny z pijackiej rodziny.

Mąż służy krajowi. Brzmi cudownie. Poznaliśmy się na studiach. Wiele wiele lat minęło odkąd wspominałam tamten czas. Było beztrosko i niebezpiecznie. Robilam wszystko wbrew rodzicom. I dzięki Bogu. W tamtym czasie żyłam dla siebie. Dla miłości. Nie umiałam określić swoich demonów. Teraz umiem.

Mogłabym tak pisać i pisać. Nie mam z kim rozmawiać. Nie mam nikogo, kto chciałby słuchać.

Szczerze mam dość dualizmu swojej osobowosci. Udaję, bo udawać trzeba, jeśli jest się niezdolnym do zmiany.

Nie lubię wlasnych dzieci. Mam dwie nastoletnie córki. Panny powierzchowne do granic możliwości. Popełniłam z nimi milion błędów. Poczynajac od zbyt malej uwagi…do uwagi zbyt dużej, ale za późno. Kontakt miedzy nami jest słaby. Nie chcę, aby tak zostało. Wczoraj byłyśmy w kinie. Obie zajęte swoimi komórkami… Film oglądałam sama.

Czuję, że nadszedł taki smutny moment w moim życiu… Z górki. Połowa życia za mną. A ja jestem nieszczęśliwa. Zarabiam marnie, nawet mniej niż osoby, ktorymi zarzadzam. To durna robota. Do życia nie wnosi niczego. Pusta i konsumpsyjna. Jak moje córki.

Bywają też chwile szczęścia. Jestem szczęśliwa, gdy idę do lasu, albo nad rzekę. Uśmiecham się, kiedy na mojej opalonej twarzy pojawiają się piegi i przyciągają uwagę bardziej niż zmarszczki.

Jest mi też dobrze kiedy kocham sie z mężem myśląc ze nigdy mnie nie zdradził…i udaje że wierzę we wszystkie jego słowa. I zapominam, co mi zrobił.

Wczoraj śniłam o gwałcie. To moj najbardziej erotyczny i najczesciej powtarzajacy się sen. Gwałci mnie jakiś przystojny mężczyzna na oczach mojego zazdrosnego męża. Potem mojego męża faszerują jakimiś prochami i podstawiają mu przepiękną młodą dziewczynę. Zaczyna sie z nią kochać i przestaje przeszkadzać mu, że juz z własnej woli uprawiam seks z innym mężczyzną. I przypominam sobie kim jest ta blondynka z krótkimi wlosami. Nienawidzę tego obrazu. Nienawidzę tej myśl. Gdybym zrobiła to co on, odegrała się, zobaczyła jego ból, strach, zazdrość, łzy i zaskoczenie może musiałabym wybaczyć. Ale nie umiem zrobić tego samego. Nie mam nawet możliwości.  I nie umiem wybaczyć. Ani jemu, ani jej. Rodzicom też nie.

Proszę o udostępnienie na grupie.

 

 

Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz