Mogłam tam nie iść.

23:21
14.04.2019

To pochrzanione

 

Mam fobię społeczną. Dzisiaj miał się odbyć spektakl w teatrze, na który mojego partnera i mnie zaprosił jego dobry kolega. Miałam dylemat, czy iść. Ostatecznie dzisiaj rano uznałam, że czemu nie, w końcu trochę wyjdę z domu, oderwę się od złych myśli. Kolega szanowny miał przyjść ze swoimi znajomymi, ale stwierdziłam, że trudno.

 

Nie spodziewałam się, że będzie aż tak. Kolega szanowny gdy spotkał znajomych, podszedł do nich, my zostaliśmy z tyłu, nie pokwapił się nas przedstawić, uznaliśmy więc (poprawka – ja uznałam), że ładnie będzie podejść i się przywitać. Nie będzie chyba dziwnym, że oczywiście staliśmy z boku, podczas gdy oni sobie gaworzyli w najlepsze. My byliśmy z boku. Zasada stada: słabsi giną, na słabszych się nie oglądamy. Gdy chłopak mnie opuścił udając się do toalety, nie byłam w stanie zrobić nic innego jak schować się gdzieś dalej, pod ścianą, i zająć się telefonem. Na seansie było ok, chociaż przypadło mi jedno z najgorszych miejsc – na samym boku (jak w życiu?). Partner nie zapytał mnie, czy chcę się zamienić. On się w ogóle tego wieczora za bardzo nie odzywał. Mógł się pewnie domyślać, jak się czuję, ale gdy staliśmy z tymi znajomymi, nie zaopiekował się mną w żaden sposób, to ja go musiałam zagadywać, żeby nie stać jak te dwa kołki jedno z drugim. (Nie wspominam już o tym, że odkąd zaczęli schodzić się ludzie, czułam te wszystkie spojrzenia na sobie, miałam wrażenie że może się źle ubrałam, albo coś mam na twarzy, albo że wszyscy widzą że odstaję, lub może coś w moich oczach, że się boję.) Po seansie nastąpiło apogeum. Ubrani już w płaszcze i kurtki, znowu stanęliśmy ze świetnym kółeczkiem znających się ludzi, dwójka z nich zaczęła się żegnać. Koleś w garniturze, z którym nie zamieniłam ani jednego słowa poza „cześć, jestem Iksowa” pożegnał się ze mną cmokiem w policzek – nie rozumiem ANI TROCHE tego głupiego zwyczaju… No ale ok – oni się pożegnali, ja i partner stoimy, spojrzałam na zegarek i uświadomiłam sobie, że mogę jeszcze zdążyć na jakiś tramwaj powrotny. On nadal nic nie robił tylko stał. Tamci nadal gadali obok nas. Postanowiłam więc wziąć sprawy w swoje ręce i pożegnałam się z towarzystwem. Wracając z chłopakiem, on stwierdził, że zachowałam się bardzo nieuprzejmie… No tak, zupełnie jakby oni świecili wzorem uprzejmości, nie zamieniając z nami ani jednego słowa. Włącznie z szanownym kolegą, który po przyjściu znajomych miał mnie i chłopaka gdzieś. Nie każdy umie i lubi wkręcać się w rozmowę w większym gronie. A tymczasem chłopak zarzucał mi obrazę ich majestatu. Wkurzyłam się na niego, wkurzyłam się też, bo nie zrobił nic, by spróbować umilić mi ten wieczór, był milczącym kołkiem, był lalką która grzecznie stała przy kółeczku wzajemnej adoracji. Nie dał mi żadnego wsparcia. A ja myślałam że się dobrze trzymam pomijając szybsze pożegnanie, ale przy nim po prostu wybuchnęłam. Powiedziałam mu, że mam go dość. I poszedł sobie.

 

Wszystko się wali. Wszystko. Ja już nie wiem co mam robić, jak żyć, kim być. Nie wiem, jakie decyzje podejmować. Nie wiem, co się ze mną stanie. Wiem, że nie nadaję się do ludzi. Ale nie mogę się zamknąć w pokoju… Psychiatra? Leki? Omamię się… Może i dobrze… Nie czuć…

3
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
tosiutosiu

Nie jestem sobie w stanie nawet wyobrazić co czułaś kiedy byłaś w tym teatrze, ale wierzę, że jesteś bardzo silna ponieważ odważyłaś się tam pójść. Przykro mi ze względu na reakcję twojego chłopaka, ale niestety. Często spotykamy się z niezrozumieniem, pamiętaj, że chociaż bardzo cię kocha nie zawsze jest w stanie wyobrazić sobie co dokładnie czujesz. Ściskam cię cieplutko, jesteś silna i wielka, Tosia.

Alicjawkrainiestresu

W pełni Cię rozumiem. ☺Tez mam fobie społeczną. Myślałam ze jak pójdę do liceum to cudem się zmienię. Nie przewidzialam ze może być jeszcze gorzej. Ja na twoim miejscu zachowałabym się podobnie albo i jesvzse gorzej.
Jeśli Twój chłopak wie o twoim problemie to w żadnym wypadku nie powinien mieć o to zachowanie do cb pretensji. Powinien Cię raczej wspierać bo chyba to jest podstawa bycia w związku.

HowToBeFree
HowToBeFree

Z tymi teatrami to same nieszczęścia. Też miałam wkurzającą sytuację w teatrze, może nawet w którymś wpisie wspomniałam, że wtedy koleżanka mnie i drugą wystawiła, bez do widzenia. :p
A tak uprzejmie zapytam, ten Twój chłopak to ma jaja? W ogóle wie o Twoich blokadach w relacjach społecznych? Czy on normalnie jest takim kołkiem, czy też ma jakieś tam niedogodności?