Musze sie ratować

19:40
26.01.2019

Jestem przed matura. Ucze sie mizernie. Najchetniej juz teraz bym zrezygnowala, ale chce miec chociaz srednie wyksztalcenie. Mieszkam ojcem i bratem. Ojciec czasem pracuje na lewo. Ja tez chwytam sie dorywczych prac, inaczej nie mialabym nic. Alkohol w moim domu jest od zawsze. Matka wyprowadzila sie do wloxh kiedy bylam mala dziewczynka. Brat i z ojcem pija codziennie. Mieszkamy tez blisko mojej babki, ktora jest alkoholiczka, a jej dom przypomina jakas zulerska mete. Nasz zreszta tez. Nie przyprowadzam do domu kolezanek ani kolegow bo tu smierdzi i ciagle jest syf. Nie sprzatam. Nikt tez nie gotuje, bo zadko jest z czego. Przewaznie jem jakies bulki slodkie, albo pojde na tani obiad do baru mlecznego.  Chcialabym sie stad wyrwac, uciec, ale musze zdac mature. Wytrzymalam juz tyle, wytrzymam kilka miesiecy. Nie lubie sie uczyc. Mam wrazenie, ze jestem za glupia na ta szkole. Co mnie po niej czeka? Pewnie zabka albo biedronka. A jak uzbieram troche kasy moze uda mi sie wyjechac do Anglii. Chociaz podobno cos tam sie zmienia i moze tak latwo nie być.  Czailam sie na ta strone od dawna, tylko ze nie moglam sie przekonac jakos. Nie wiem dokladnie co jest ze mna nie tak, ale czasmi czuje sie tak samotna ze nie wiem co robic. Nie mam nikogo bliskiego, komu moglabym opowiedziec o swoim zyciu. Mam kolezanki, ale przez to ze wstydze sie swojej sytuacji tzn domu, ojca , biedy i patologii to przed nikim sie nie chce otworzyc i ujawnic.  Czasami mysle sobie ze jestem nienormalna. Ojciec i brat smieja sie ze mnie, bo nie umiem sie opanowac i wybucham bez powodu placzem, albo zaczynam sie jakac. Nie wiem czemu tak jest. Czasami leze w swoim lozku i mysle o smierci swojej, swojego ojca, brata. Czasami mysle o tym, zeby sie zabic bo nie mam nadzieji, ze czeka mnie cos dobrego kiedys. Ale to myslebi o smierci jest bardziej w kontekscie marzenia, ze jak zrobie cos sobie, a mama sie dowie jakims cudem to odezwie sie do mnie sama i bedzie chciala przyjechac, albo zabrac mnie do siebie. Nigdy nie mialam chlopaka. Bardzo bym chciała, ale chyba zniechecam do siebie plec przeciwna. Mam duzo kolczykow, nie jestem typem laseczki z tipsami. Kiedys podczas imprezy w domu przespalam sie z kolega brata. To byl moj pierwszy raz. Ten chlopak rozgadal wszystkim, a ja od tej pory jestem przez brata nazywana paskudna kurwa.  Nienawidze go, ale czasem zaluje. Jego zycie jest takie puste i pewnie takie juz zostanie. A moje? Co ja moge zrobic z moim zyciem zeby nie isc w slady brata i ojca? Myslalam zeby odezwac sie do mamy, ale prEciez gdyby chciała sama by napisala. Z drugiej strony moze ona nie wie ze mi ciezko? Co ja gadam. Przeciez nas zostawila. Zostawila mnie, a uratowala siebie. Ojciec od zawsze mowil, ze sie puscila i wyjechala za facetem, bo nas nie kochala. Ja dopiero teraz zaczynam myslec o tym inaczej. Dobra, dzis tyle z mojego nedznego zycia. To glupie jest ale ja mam nadzieje, ze to pisanie mi cos da. Ze jakos uratuje dzieki temu sama siebie.

Wstydzilam sie nawet tutaj pisac pod wymyslonym nickiem, bo wiem ze jestem glupsza od wszystkich tutaj. Nie umiem pisac za bardzo, bo nie jestem humanistyczna. Ludzie stad wydaja sie na poziomie. Widzialam ze pisze tu nawet jakis lekarz, ludzie co sa wysoko postawieni. A ja jestem nikim. Moze to tez nie jest miejsce dla mnie?

6
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
Szuzi

Bardzo mi przykro to czytac. W miim domu tez byl alkohol. Pili rodzice. Do tego dochodzily proby samobojcze matki, przemoc fizyczna, bieda i ogolna patologia. Pamietam jak bardzo wstydzilam sie tego domu i jak czasem idac pod prad nie wiedzialam juz co jest wlasciwe: to co wmawiali mi rodzice, czy to co myslalam ja, a oni stale probowali zwalczac. To tak strasznie niesprawiedliwe, ze jedni wszystko maja podane na tacy, a inni musza walczyc calymi silami, zeby wyrwac sie z tego gowna i zyc normalnie. Ja wierze, ze Ci sie uda. Po prostu badz silna, probuj podejmowac najlepsze dla siebie… Czytaj więcej »

sunlover

Hej. To jest miejsce dla Ciebie. To jest miejsce dla każdego, kto potrzebuje! Cieszę się, że napisałaś, choć treść Twojego wpisu jest smutna i przerażająca. Wiele rzeczy jednak rozumiem. Wiem co to znaczy czuć się od każdego gorszym, co to znaczy być samotnym, co to znaczy bać się jutra i być absolutnie przekonanym, że nic dobrego nas już nie czeka. Jesteś jednak młodziutka i wiele jeszcze może się wydarzyć. Choć wiem, że ciężko jest spojrzeć łagodniejszym okiem na siebie i na świat. Nie masz wsparcia w rodzinie i to jest smutne. Z drugiej strony popatrz jak silna jesteś, że tyle… Czytaj więcej »