Myśli

23:49
5.10.2018

Dziś byłam w kinie. Sama. Ambitny, stary ukraiński film. Niby fajnie, wyszłam sama, ruszyłam się z domu. Jednak znowu miałam napad patologicznego smutku. Te wszystkie pary, piękne, młode dziewczyny w nienagannych strojach, o nienagannych makijażach, wesołe…to się chyba nazywa zazdrość….wszystko znowu myśli, znowu interpretacje. W domu kompulsywnie jadłam, żeby poczuć się lepiej. Przynajmniej powoli przechodzi. To nad czym muszę popracować to myśli. Często lubię uciekać w fantazje. Wyobrażać sobie, że ktoś kogo znam nagle zaczyna się mną interesować, zakochuje się, idziemy do kina, tańczymy…kilka razy bezwiednie zaczynałam robić maślane oczy do niezainteresowanych mną kolegów, doznając potem odrzucenia i pozostając ze wstydem. To nie jest dobry pomysł na radzenie sobie. Jedyne chyba dobre wyjście to zakotwiczenie w rzeczywistości, w tym co robię. Jak szłam dziś parkiem to było to. Czułam wiatr, słońce, ciche rozmowy ludzi…byłam odprężona i uważna. Jednak gdy tylko zaczynam w głowie analizować swoją związkową pustkę , albo idę w stronę marzeń jest źle.

Moje zadanie- większa uważność, większa uważność na myśli, nie „czepianie się” tych dotyczących samotności, poczucia winy i własnej nędznej wartości….wracanie do rzeczywistości…nic może się uda, może „naprawię” moje życie i wreszcie poczuje się dobrze

2
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
karyna

Mieć określony cel, to już kilka kroków bliżej do sukcesu 🙂