Nie chciałam go zabić.

00:58
25.09.2019

Jak zwykle w pracy byłam poniżana. Pan Tadeusz lubi czuć się najważniejszy. Lubi, kiedy ludzie się go boją, kiedy możliwie jak najczęściej oddaja mu cześć i uznają jego wyższość. Lubi zaznaczać, że jestem mniej ważna, ale nikomu nie pozwala nawet krzywo na mnie spojrzeć. Jestem jego własnością.

On może robić ze mną wszystko. Inni nie. Musza mnie szanować, ale nie tak namiętnie, jak jego.

Ten dzień był koszmarem. Chciałam wrócić do domu, udawać ból brzucha, wrzucić mu do herbaty slodkie sny, zagrzebać się w ciepłej pościeli, jak w jaskini i przypominać sobie mile chwile z dziwciństwa. Te, do momentu, gdy nie zauważyłam tej okropnej sceny. Myślalam, że tata bije mamę. Akurat wtedy nie bił. Ten dzień zmienił w moim życiu wszystko.

Po powrocie z pracy przytulił mnie. Wiedziałam, ze ma ochotę na seks.  Zaparzylam herbate…odrobina brandy, 2 tabletki, imbir, cytryna. Poszłam się umyć. Kiedy wrociłam kubek był pusty. Pan Tadeusz leżał rozwalony w fotelu. Spał. Udało się. Włożyłam kupione wczoraj kapcie z owczej wełny.  Ubrałam starą bluzę z  i dresowe spodnie. Położyłam się spokojna. Z sluchawek płynęła muzyka relaksacyjna. Drgawki które odczuwałam zwiastowały sen.

Moja głowa została pociągnięta do tyłu. Zabolało. Potem wsadził mi do ust palce. Wiedział, że coś mu dosypuję…wiedział cały ten czas. Przycisnał mi do czoła opakowanie od leku. – Takiej kurwy trzeba pilnować. Ale nie bój się, ja wiem jak się z takimi obchodzić. Chciałas mnie zabić szmato? Mowił tak plynnie, jakby odgrywał scenę w teatrze.

To był jeden z gorszych wieczorów w moim życiu. Skończył się. Nie protestowałam. Czułam sie winna. Jakbym zasłużyła na to, co mi robił i musiała ponieść konsekwencje. Poniosłam. Potem powiedział, że mnie kocha. Ja zwinełam sie w kłębek. Nie chciałam go zabić. Chciałam tylko uśpić. Ale to było przed dzisiejszym wieczorem. Teraz marzę, by zniknął. Wpadł pod samochód idac na tę swoja pieprzoną mszę niedzielną.

Jutro znów się spakuję. Tym razem już tu nie wrócę.