Nudny wykład

09:02
10.10.2018

Moje postanowienie pisania dziennika, sprzed 2 miesięcy jakoś mi nie wyszło. Nie da rady, żebym robiła to regularnie. Ale może o to właśnie chodzi? Żeby iść pod prąd całe życie i robić rzeczy które właśnie nie są łatwe? Może to ciagła walka…aż skończą nam sie siły i przestanie nam zależeć? albo aż osiagniemy spełnienie? Ogarnęłam sytuację w domu. Nauczyłam mamę, ze ma się szanować. Nauczyłam tych dwóch kołków szacunku do mnie. Wraz z rozpoczęciem roku akademickiego dostałam chyba deprechy. Nie umiem się na niczym skoncentrować i nie mam siły utrzymywac w domu stanu, który wypracowałam. A przypominać o tym że jestem czujna muszę codziennie. Mam jakieś objawy chronicznego zmęczenia i stan „zawiechy.  Czasami nie mogę zrobić głębokiego wdechu a serce wali mi tak mocno, jakby za chwilę miało wystrzelić z klatki piersiowej. Stresuję się kolejnym rokiem. Stresuję się też ojcem, który ostatnio nie zaprosił mnie na swoje urodziny. Zaprosił moją siostrę, ale mnie nie. Potraktował mnie tak, jak zwykle, ale nadal do tego nie przywykłam. Gdybym miała normalna siostrę mogłaby być lojalna i nie iść, ale ona poszła, bo impreza była w niezłym lokalu i opowiadała jak dobrze się bawiła. Tym bardziej było mi xle i czułam ogromna zazdrość, że to ona jest jego córka, a ze mnie juz zrezygnował.

W ogóle co za dziwna sytuacja!! Lata do niego, bo pewnie pozwala jej chlać i ćpać, a mama ma na używki uczulenie. Potem jak jej się znudzi wraca skruszona. EE, szkoda gadać.

Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz