opiłam się

19:11
19.10.2018

Wczoraj z Anią zrobiłyśmy sobie wieczorek filmowy. W lodówce były 2 wina i pierogi. Zrobiłyśmy z tego ucztę. Po kilku kieliszkach wina zaczęłysmy się nad sobą użalać. Ona nad swoim losem, nad rodzicami-pijakami, a ja nad swoim. Płakałam, że jestem złym człowiekiem, że pójdę do piekła za usunięcie ciąży. Zastanawiałam się co gdybym urodziła to dziecko. Czy to już było dziecko? Czy ja dokonując takiego wyboru mam moralność i jestem normalna? Nawet teraz nie żałuję tej aborcji. Żałuję tylko, że dałam zapłodnić się takiemu osłowi.

======================================

Dzisiaj nie poszłyśmy na zajęcia. Jutro musimy wszystko uzupełnić. Ania wymiotowała, ja miałam tylko zwykłego kaca. Czuję się dziś źle nie tylko fizycznie. Jakbym cały czas dyndała nad przepaścią. Jakbym wracała do tematu, który został zamknięty… Mam wrażenie, że za bardzo pozwalam przeszłości wpływać na teraźniejszość. I nic dobrego z tego nie wynika.

Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz