Powolne zmiany to też zmiany

01:54
11.09.2019

Rozstałam się z partnerem. Nadal nie mogę w to uwierzyć, myslalam, że będę bardziej to przeżywać, ale to nastąpiło tak… naturalnie… Zdecydowaliśmy, że zostaniemy przyjaciółmi. Będziemy się trzymać na dystans. Może to właśnie to sprawia, że nie przeżywam. Bo go tak w pełni nie straciłam…

 

I tak, poczułam trochę ulgę. Ale nadal mam na głowie jeszcze kwestię 2 osób do rozwiązania. Widzę że próbuję nieświadomie zacieśnić kontakt z jednym z nich, zauważyłam to, muszę się kontrolować… (Były) partner zasugerował, żebym poszła na terapię. Pewnie by się przydało.

 

Świat się nie kończy na tej trójce, a po rozstaniu – dwójce. Muszę to sobie przetłumaczyć, bo mój mózg nadal uważa, że muszę wybrać między nimi. Nieprawda. Wypisałam sobie ostatnio, co mi się w nich podoba a co nie, by mieć ogólny ogląd czego szukać w przyszłym potencjalnym partnerze – ALE NIE TERAZ. Teraz powinnam skupić się na budowaniu swojej codzienności… Ale wracają stare strachy. Stare i dobrze znane. Ohydne strachy. Że nic nie umiem. Na niczym się nie znam. Wysłałam parę CV w odpowiedzi na ogłoszenia o pracę biurową – bez odzewu – więc oczywiście jest to potwierdzenie że nadaję się tylko do fizycznej roboty i na takie z powrotem patrzę… Chciałabym wziąć magiczne tabletki, które sprawią, że uwierzę w siebie, że będę świadoma swojej wartości…

Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz