Powrót do normalności. Nie zasłużyłam…

00:10
16.01.2019

U mamy jestem prawie 2 lata. Zapomniałam, co to znaczy żyć komfortowo, nie bać się, że dzieciom będzie w nocy zimno, albo nie będę mogła umyć ich w ciepłej wodzie.  Mama załatwiła mi dobrą pracę, mimo, że dopiero jestem w połowie studiów. Nadrabiam, choć studia nie są dzienne próbuję być pilna i docenić, to, że rodzice za nie płacą. Pracuję na pół etatu, z ludźmi. Cały czas boję się, że trafię na kogoś, kto zdradzi moja przeszłość, kto będzie chciał mnie szantażować, albo po prostu upokorzy opowiadając komuś o tym, co robiłam. Bo nie będę przerzucać odpowiedzialności na P. Nie chciałam, ale robiłam…mogłam uciec wcześniej, nie czekać, aż zajdzie to tak daleko.  Mama nie wie dokładnie co się wtedy działo. Nie potrafiłam nikomu opowiedzieć, tym  bardziej jej.

Najgorsze jest to, że zostanę kiedyś odnaleziona. Wiem, że on w końcu się odezwie, a gdy dowie się, ze stoję na nogach i potrafię się utrzymać będzie chciał mnie zniszczyć, zabrać mi dzieci. Wiem, że mu się nie uda, bo moi rodzice do tego nie dopuszczą, ale najgorsze jest to czekanie, aż w końcu wszystko się wyda. Kim byłam, co robiłam, każdy obrzydliwy szczegół o którym chce zapomnieć, a do którego mogłam nie dopuścić. Mama widzi, że sobie nie radzę. Odsyła mnie na kolejną terapię, ale ja nie chcę o tym rozmawiać. Nie chce oceny patrzącego mi w oczy człowieka. Nie zniosę krytycznych myśli, które będę mu przypisywać, a które na pewno by miał… bo jest tylko człowiekiem.