Samodzielność

00:33
5.10.2018

Dziś był dobry dzień. Udało się w pracy, dostałam nagrodę i jadę na konferencję. Zamiast jednak poddać się przyjemnemu uczuciu zadowolenia z siebie, znowu moje myśli odleciały do przeszłości. Gdyby On wiedział, że jednak jestem coś warta. Gdybym mogła mu to powiedzieć. Nagle staję się więźniem obcego człowieka, którego od roku nie widziałam i z którym nie mam już nic do czynienia. Byłam zła na siebie. Zła na swoje myśli, uczucia. To, że nie umiem tego powstrzymać.

Wieczorem rozwieszałam plakaty z kolegą. Zaczęliśmy rozmawiać o związkach. Mówił, że tak naprawdę zawsze jesteśmy sami, nawet w związku. Że czasem  człowiek czepia się kogoś i przestaje być samodzielny. Czy przestałam być samodzielna? Czy zaczęłam być więźniem przeszłości, własnego umysłu, własnych iluzji i interpretacji, które tworzę. Więźniem Jego, który kiedyś był moim partnerem, a  który ciągle jest w mojej głowie. Co On by powiedział, czy zmieniłby zdanie o mnie. Nie co JA myślę, co JA czuję. Samodzielność, zaradność, niezależność, ta finansowa, zawodowa, ideowa, zawsze były dla mnie ważne. Osiągnęłam je i ciężko na nie pracowałam. I nagle staję się ofiarą i skazańcem. Jestem przede wszystkim ofiarą swojego umysłu, który tylko dodaje cierpienie tam gdzie go nie trzeba. Przestałam być samodzielna, przestałam umieć być sama, niezależna. Moje życie i szczęście pokładam w związku, w drugim człowieku, a nie w sobie. Czy taka chcę być? Nie! Może jestem samotna, ale może jestem też wolna i niezależna. Zawodowo, prywatnie. Nie muszę przejmować się ocenami. Mogę realizować SWOJE cele. To co jest złe, co jest przyczyną mojego bólu, mogę przekłuć w pozytyw. Wszystko zależy od interpretacji. A ON. On już dla mnie nie istnieje. Zostawiam go w jego marnej, smutnej egzystencji, w której brakuje empatii, współczucia, a króluje wielkie niedowartościowane ego. Kochałam go i on też tą miłość stracił. Stracił kogoś, kto mógł go zaakceptować, pokochać takim jakim jest.

Żyć sobie swoim własnym życiem. Nie szukać nic na siłę. Mam przecież też dużo do zaoferowania  i nie muszę się nikogo „czepiać” żeby znać swoją wartość. Jeśli z kimś będę to z kimś kto potrafi mnie docenić.
Więc jaki plan. Praca, porządek, siłownia 🙂 i powrót do mojego zaniedbanego hiszpańskiego 🙂 rozwój 🙂 i jakiś dobry film w weekend 🙂 gotowanie 🙂 samodzielność:-)

Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz