sprzecznosci

22:52
10.10.2018

Wydaje mi się, że to doświadczenie z dzieciństwa, kiedy facet matki łaził za mną napalony i nie umiał trzymać łap przy sobie wpłyneło na moje dziwne interpretowanie rzeczywistości. Jestem manipulantką. Szczególnie dobrze radzę sobie z mężczyznami. Wiem, kiedy i czego oczekują i tak manewruje swoim i ich zachowaniem, ze potem z reguły robią co chcę.  To jak wyglądam na pewno ułatwia sprawę. Nie lubię siebie za to. Staram się tego nie robić, ale tak naprawdę ten wpływ, władza i bezkarność na wielu płaszczyznach uzależniają. Pełno w moich zachowaniach paradoksów i sprzeczności. Wiem tylko, że za wcześnie zostałam uświadomiona jaką siłę moze mieć kobieta i gdzie mężczyzna ma czuły punkt, który kieruje jego ciałem i zmysłami…i całym życiem. A teraz znów mam nieodparta ochotę dopiąć celu, udowodnić sobie, że nadal jestem ładna i atrakcyjna. I że umiem zdobyć Rafała. Czemu tak bardzo musi być po mojemu? Czemu patrzę na siebie przez pryzmat swojej seksualności? Czemu nie moge byc normalna? Czasem nienawidzę mojego Adriana za to, że mnie pożąda. Mdli mnie na samą myśl o tym, że jest kolejnym samcem z klapkami na oczach, który myśli penisem. Czasem mam wrażenie, że każdy facet, bez względu na status majątkowy czy wykształcenie jest taki sam i dla dupy zrobiłby wszystko. Gdzie tu miejsce na miłość, dzieci, czułość i romantyzm? To tylko mrzonki. Czasem myślę, że związek kobiety z kobietą musi wyglądać inaczej. Może jest bardziej emocjonalny i prawdziwy? A może jest więcej rywalizacji i kłótni? Nie wiem, czego ja właściwie chcę. czuje się taka „brudna” i zepsuta a jednocześnie wypompowana i wyniszczona.

Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz