Szpital psychiatryczny

00:46
15.01.2019

Chyba jest mi lepiej. Latwiej opanowac atak paniki. Wykonuje obowiazki domowe, wychodze z domu, probuje byc matka. Nie wiem, co bedzie ze mna dalej. Te leki dzialaja, ale przynosze zmeczenie i tak wielka obojetnosc. Nikogo nie kocham w tej chwili. Na niczym mi nie zalezy. Robie co powinnam. Moje zycie jest smutne. Lekarz stwierdzil, ze musze zwiekszyc czestotliwosc spotkac terapeutycznych, spytal tez jak zapatruje sie na leczenie w szpitalu. Nie chce do szpitala. Nie pojde tam nigdy, kojarzy mi sie z chorymi groznymi ludzmi, ze zlym traktowaniem nacpanych pacjentów…z jedna wielka paranoja. Jak mozna wyzdrowiec bedac w centrum czegos tak koszmarnego? Na sama mysl chce mi sie udawac ze jest lepiej. Ale nie jest. Postaram sie bardziej, ale nigdy tam nie pojde. Zadzialalo to na mnie mobiluzujaco. Czy mozna sie zmobilizowac i uciec od depresji? Od lekow? Czy mozna zmusic sie do bycia normalnym?

Nikomu nie powiedzialam o sugestii lekarza. Nikt nie moze o tym wiedziec. Poki jestem swiadoma bede decydowac. Nie pojde do zadnego szpitala, a spotkania z terapeuta mi pomoga.

Nie moge spac przez te leki i poce sie jakbym byla w trakcie fizycznego wysilku. Moze powinnam zmienic lekarza?

2
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
Asiaa

Cześć. Szpital wcale nie jest taki straszny. Wiem, bo byłam w nim wiele razy. Zależy od oddziału, często są naprawdę chory ludzie omamami itp (schizofrenia). Z drugiej strony, nie ma chyba bardziej wrażliwych ludzi, jak schizofrenicy. Można tam liczyć na wsparcie innych współpacjentów, opiekę pielęgniarską, odpocząć, wyspać się, wygadać psychologowi. Obserwują Cię, więc większa szansa na trafną diagnozę i dobre leczenie. Oczywiście, to ma swoje wady – ciężko się dochodzi po szpitalu do siebie. Poza tym, pamięta się to poczucie bezpieczeństwa i jest coś takiego, jak „zjawisko obrotowych drzwi”. Po pierwszym pobycie usłyszałam „Uważaj, tu się wraca”. I wróciłam….Są różne… Czytaj więcej »