Terapia, jednak nie w parze

22:44
30.09.2018

No i znów ogarneła mnie bylejakość. Firma prosperuje dobrze, właściwie nie jestem w niej potrzebna, bo wszyscy doskonale wiedzą co mają robić. Zosia? Zosia ma babcie, a ze mną kontakt mizerny. Byc może przez moja koncentrację na własnej osobie. Nie byc może! Na pewno. Nie daję jej tego, co powinna dostawać. A moja matka? Może ona tez byla za mało skoncentrowana na własnym dziecku?

Zazdroszczę ludziom tego, że umieją być szczęśliwy mając o wiele mniej niz ja. Nie budze sympatii, bo sprawiam wrażenie rozapryszonej wiecznie niezadowolonej królewny. Nic na to nie poradzę. A terapię odbędę sama, bo cięzko mi z tymi myślami.

Rafał wysłał mi wiadomość: „czasem to, czego szukasz, masz przed sobą! o szczęście trzeba walczyć!” Do tego prostego motywującego tekstu dopisałam sobie aluzję. Może ja tez mu się podobam? Może on coś do mnie czuje? A co ja czuję do niego? Czy to pociag fizyczny? Wdzięcznośc? Nie wiem do jasnej cholery! Może czuję się przy nim bezpieczna przez to, że wykazał inicjatywę i chciał mi pomóc? Nie wiem jak traktować to, co dzieje się mojej głowie. Na razie będe ignorować. Zobaczę, może coś nowego uświadomi mi terapia solo.

Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz