U kresu

22:00
18.10.2018

Jestem u kresu sił. Mimo terapii czuję, że spadam w przepaść. Nie potrafię zatrzymać potoku łez, ale dopiero teraz, gdy leżę w swoim łóżku. W ciągu dnia i na oddziale świetnie wychodzi mi bycie silną i dzielną. Słucham historii innych, chłonę ich cierpienie. Ze swoim zostaję sama. Kiedy jest zbyt trudno pomaga żyletka. Krew to samotność, niewypowiedziane słowa i niewyrażone emocje. I tak mija dzień za dniem, kolejny coraz bardziej szary i przerażający. Czuję bezradność. Obserwuję życie bliskich – studia, udane związki, obowiązki, praca, szybkie tempo. U mnie pustka, izolacja, wycofanie. Boję się. Czuję się niepełna, rozsypana…

Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz