Upokorzenie

23:28
17.10.2018

A dziś matka przyszła do pracy. Gdzie mieszka Artur nie wie, bo w pod moim wynajmowanym mieszkaniem pewnie bywa regularnie. Nastrój mam beznadziejny. Wstyd. Przyszła rozczochrana i śmierdząca. Nie wiedziałam jak się zachować, czy wezwać ochroniarza, czy szarpać się z nią i próbować wyprowadzić. Płakała. Można powiedzieć, że wyła. Nie była trzeźwa. czułam tak ogromny wstyd, odpowiedzialność i złość. Wybiegłam stamtąd nie mówiąc nikomu, matka poszła za mną. Kiedy wróciłam musiałam się tłumaczyć, opowiedzieć o wszystkim, co było krepujące bo nie jestem za ujawnianiem swojego życia prywatnego osobą w pracy. Moja godnośc bardzo na tym ucierpiała, ale nie miałam wyjścia. Poprosiłam o wyrozumiałość, kiedy takie sytuacje się powtórzą i wezwanie ochrony. Zaznaczyłam, że nie ma potrzeby informowania mnie o tym, bo ja nie mam wpływu na moją matkę. Co ta wóda zrobiła z jej mózgiem, że nie wstyd jej robić takich spektakli? A może to celowy szantaż, świadomy? Nie wiem. Nic mi się dziś nie chce. Jestem u siebie, bo u Artura nie mogłabym być sama. Nie wypadałoby, to nie mój dom. Ciagle wysyła mi smsy i chce gadać. A ja nie chcę o tym już gadać. Nie dzisiaj.

 

 

Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz