W dół, w dół, w dół

23:59
8.03.2021

Trzy miesiące po rozstaniu.

 

Nie radzę sobie, oczywiście że nie.

 

Radziłam już sobie randkami, seksem z obcymi typami poznanymi przez neta, alkoholem, głodem, wychodzeniem z domu i wracaniem tylko na noc lub nawet nie; jeździłam do niego by porozmawiać choćby przez chwilę, by choć na moment go zobaczyć, wypłakałam morze łez, ratuje mnie już teraz tylko rap, słucham go na okrągło. Kilka razy próbowałam ogarnąć mieszkanie, sprzątałam, wydałam za darmo 3 albo 4 torby pełne ciuchów, wciąż jest ich za dużo. Wzięłam parę substancji z zaufanym człowiekiem, który chyba spędza ze mną czas tylko by zaspokoić swoje własne potrzeby. I nawzajem.

 

Zamiast odciąć i zapomnieć… To on mnie odciął i zapomina. Od tygodnia mam go znów na co dzień, stworzyłam siebie na nowo, mam inne imię, inną twarz, inną historię którą wymyślam na bieżąco, tylko po to by mieć go blisko. Dowiedziałam się o sobie ciekawych rzeczy, ciekawych kłamstw, przypomniało mi się dlaczego chciałam go zostawić. Zjechał mnie od góry do dołu, swoje przewinienia przerzucił na mnie, zrobił ze mnie dziwkę a z siebie ofiarę. Nienawidzę go za to, ale piszemy ze sobą niemal codziennie. Były chwile, że przybliżałam się już bardziej do życia, by po chwili znów oddalić, a potem zatoczyć koło. A teraz stworzyłam swój mini świat z Alter ego i z nim na co dzień… Ktoś kim nie jestem, chciałabym być, a nigdy nie będę… Trzyma mnie myśl, że zrobię mu jakąś zemstę, że go zranię, choć z drugiej strony nie chcę, i nie chcę go znów stracić, ale chcę, aby poniósł jakiekolwiek konsekwencje, chcę przyspieszyć to żeby karma do niego wróciła… Sama będąc złym człowiekiem. Już nawet nie wiem czy go nadal kocham, ale nie umiem mieć rzeczywistości bez niego. Chcę go dotknąć, ale nie mogę. Nie wiem, czy kiedykolwiek jeszcze dotknę. Najwyżej znów znajdę się „niechcący” tam gdzie będzie on i dotknę go wbrew jego woli, chcę znaleźć się w jego pełnych gniewu ramionach, których nie zaplecie mi na plecach, poczuć jego ciepło które nigdy już nie będzie dedykowane dla mnie…

 

Chyba że ktoś nieistniejący go zrani… Może otworzy się wtedy na mnie na tą jedną chwilę…

 

Wróciłam do picia. Alkohol ma smak pocieszenia. Alkohol ma smak zrozumienia. Pełen goryczy.

 

Naćpałabym się i zapomniała o wszystkim. Jestem bardzo daleko od życia. Da się być dalej?

1
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
Nieznajoma

Jak ktoś odcina się i zapomina to tym bardziej sprawa jest prosta i klarowna. Ja bym wolała jasne sytuacje niż się zastanawiać czy warto czekać czy on mnie chce czy nie. To wyczerpuje bardziej. Moim zdaniem.