wygrała

15:48
19.10.2018

Miesiąc pod znakiem kłótni, pracy, robienia sobie na złość. Zrezygnowałem z uczenia, żeby Olka była zadowolona. Zrezygnowałem z nagrywania filmów instruktażowych, zrobiłem to, czego chciała. Byłem na rozmowie w prywatnej szkole, na pół etatu. Uczyłbym w 2. Zrobiłem wszystko, czego oczekiwała, było nawet fajnie przez kilkanaście dni, bo przestaliśmy się kłócić. Ale ten stan nie trwał długo, bo poczułem złość na Olę, że dobrze jest tylko wtedy, jak wszystko jest po jej myśli, że ona nie umiałaby i nie chciała się poddać. Może jestem po prostu słabszy niż ona? A może to mnie bardziej zależy? W każdym razie ostatnio uczuciem które dominuje we mnie jest złość. Ukrywam ją i nie umiem zachowywać się tak jak tuż po pogodzeniu się, kiedy to cieszyłem się jak głupek, że znów możemy być razem, mówić do siebie, kochać się i nie terroryzujemy się psychicznie. Euforia zgodą minęła i jest mi źle. Czuję się zrobiony w bolo. Przegrany, ustawiony… Wkurzają mnie jej usmiechy, jej miły ton. zachowuje się tylko dlatego tak miło, bo ja uległem. Inaczej by nie odpuściła. Nie lubię jej. Lada moment wybuchnę, sprowokuję kłótnie i wszystko zacznie się na nowo.