Zabić sumienie

13:44
23.10.2018

Nudno jak cholera. Zdrada uświadomiła mi rzeczy, ktore są i będą, których nie umiem zmienić i nie umiem na nie wpłynąć. taka wiedza – teoria, która do niczego mi się nie przyda. Kocham tę moją Kachnę i to już raczej się nie zmieni… nie chce mi się szukać innych wrażeń. Raz starczy. Zawiodłem się. Jakbym zjadł tort, który miał spowodować, że moje zmysły eksplodują…a spowodował sraczkę…i przejście na dietę. Myślę sobie, że kiedyś jej powiem o tym co zrobiłem. Ale nie teraz. Kaleczy mnie to od środka, ale tak właśnie ma być.

Mam brzuch piwny. Pamiętam jak ojciec kiedyś żartował, że ma lustrzycę (widzi swojego własnego penisa dopiero w lusterku, bo patrząc z góry widzi tylko wystający brzuch). No to chyba pojawia mi się lustrzyca. Widzę coraz mniej z góry. Czas chyba coś ze sobą zrobić. He he, a chciałem zrobić coś z Kaśką. Urodziła mi 4 dzieci a mnie wkurzało że o siebie nie dba. Głupio mi za te poprzednie wpisy. Po prostu się ich wstydzę, ale niech tam sobie wiszą…żebym pamiętał, jaki imbecyl sie we mnie odezwał. Myślę, ze jak dzieciaki trochę podrosną, nasz związek odżyje, bo na razie wychowywanie tłamsi nas i wysysa z nas (szczególnie z Kaśki ) całą energię. Muszę ją jakoś odciążyć… Kupiłem jej dziś kolczyki, zeby poczuła się jak kobieta…i żeby zrekompensowac to, co jej zrobiłem. I zabić wyrzuty sumienia. To nic nie da, ale warto próbować. Pewnie opieprzy mnie, że wydałem kasę bez uzgadniania z nią, na coś niepotrzebnego. Ale co tam. Nie mają zwrotów…