Zerwane więzi

10:13
15.09.2018

Nie wytrzymałem długo. Przytoczyłem wszystkie podejrzane sytuacje i stwierdziłem, że K ma się wyprowadzić. Była zaskoczona, płakała. Najpierw do niczego się nie przyznawała, potem poddała się, prosiła, zebym wybaczył. Nie chciałem wybaczać. Pamiętam, ze kiedy płakała wybuchłem śmiechem. Było mi przykro, źle, czułem się skrzywdzony i oszukany, a jednocześnie cała sytuacja wydała mi się tak irracjonalna i chora, że nie mogłem się powstryzmać. Zrobiła mi 2 razy to samo.Czy miała wyrzuty? Załowała? Na pewno żałowała, że została „rozpracowana”… To samo z T. Kiedy się dowiedział nie zaprzeczał. Prosił tylko, by jego dziewczyna się nie dowiedziała. Nie miałem potrzeby wbijac mu szpili i lecieć na skargę. Było mi wszystko jedno. Skoncentrowałem się na sytuacji ze swojej perspektywy. K wyprowadziła się dopiero po 2 tg. Największym problemem była teraz firma. Jak ją zamknąć? Kto zostanie w siedzibie? Kto przejmie klientów? Masa formalności, niejasności…plus brak zaufania i moje poczucie krzywdy. W koncu dogadalismy się. Wyszedłem na tym lepiej. T po kilku miesiącach zamknął swoją działalność…nie szło mu. Ja działam do dziś. Nie utrzymujemy kontaktu. Bardzo zawiodłem się na ludziach. Miałem pecha czy ludzie tacy po prostu są? Nie wiem. Od tamtego czasu zyje mi się cięzko..

Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz