Zmieniłam tak wiele

14:52
25.09.2018

Nie wiem czy nie porwałam się z motyką na słońce. Teraz już wycofać się będzie trudno, machina ruszyła. Cały czas boję się wszystkich opłat. Wziełam niewielką pozyczkę na rozkręcenie interesu. Klientek w sam raz, próbuję nie robić sobie wielkiego ciśnienia i nie umawiać za dużo spotkań. Stwierdziłam, że nie chcę być byle jakim fryzjerem mobilnym. Zainwestowałam w najlepsze kosmetyki, a cena usługi teraz też jest większa. Nie chcę jeździć do kobiet które są niewypłacalne. Od razu podaję cenę i nastepuje naturalna selekcja. Jak kogoś nie stać i cena go powala, trudno. Lubie swoją pracę. Marcin to zaakceptował, dzieciaki też. Wracam szczęśliwsza i o dziwo robię z dziećmi więcej teraz, niż robiłam będąc w domu. Mam dzięki temu więcej werwy. Czy to jest spełnienie? Moja strona na fb ma już kilkadziesiąt polubień… i dostaję bardzo miłe opinie. To takie fajne uczucie, kiedy wiesz, że coś Ci wychodzi i doceniają to inni. Kobiety do mnie wracają. Tzn ja wracam do nich i bardzo się cieszę z takich stałych klientek. Apetyt rośnie w miarę jedzenia i myślę, że jak będzie wszystko szło zgodnie z planem otworze tez kiedyś salon stacjonarny. Może się zagalopowałam…ale pomarzyć można zawsze.
Czytałam ostatnio swoje pierwsze wpisy i nie wiem jak ja tak mogłam żyć. W ciągu pół roku moje życie tak bardzo się zmieniło. Co miało na to wpływ? Pojęcia nie mam , ale to ja je zmieniłam. Wbrew wszystkiemu, bez niczyjej pomocy. Nie będę udawać skromności, jestem z siebie zadowolona;))) Z satysfakcją wracam do tamtych wpisów. Jezu, dałam radę 🙂
I mój zwiazek przeżywa jakiś rozkwit z chwilami buntu mojego męża, które zławiam w zarodku. Bo ja nie robię nic złego, co miałoby prowokować jego bunt. Tego będę się trzymać.

2
Dodaj komentarz

Zaloguj się i dodaj komentarz
najnowszy najstarszy oceniany
Bridget

Trzymam za Ciebie kciuki, i na pewno uda się z salonem stacjonarnym. Będzie dobrze. 🙂