22:33
15.02.2020
Jakieś pół roku temu zaczęłam zmiany w moim życiu. Długo biłam się z myślami czy dobrze robię, czy dam radę, zanim zaczęłam działać. Ale w końcu poszłam do przodu, a przynajmniej tak myślałam... Pokonałam wiele swoich lęków, choć bywało naprawdę bardzo ciężko. Dziś widzę, że już dużo zrobiłam, nawet bywam z siebie dumna, ale to nie to... Miałam być szczęśliwsza, pewniejsza siebie, ale to tak nie działa. Zmieniłam trochę świat wokół siebie, ale ja w tym świecie zostałam taka sama. Przestraszona, ciągle czegoś szukająca, czekającą na...

15:02
15.02.2020
Po jakis dwóch latach nie brania leków, byłam wczoraj u psychiatry i dostałam nowy lek Paroxinor. Dziś rano juz wzięłam pół tabletki według zaleceń lekarza. Wiem ze po kilku tygodniach lek może zacząć działać, więc pozostało mi cierpliwie czekać.  Dziś mam mdłości póki co. Nie czytałam ulotki ale poczytałam sobie forum w internecie o tym leku. Ufam że będzie on na mnie dobrze działał... 🙂 (mam obniżony nastrój ale nie można tego nazwać depresją, bo depresję już lata temu przechodziłam.) Mam też nerwice lękową i coś w stylu agorafobii  tylko...

01:33
14.02.2020
Nie ćwiczę od kilku miesięcy. Nie umiem się zmobilizować i do tego wrócić. Bylo mi wtedy tak dobrze. Czułam sie sprawna... I mlodsza. A teraz wróciłam do zlych nawyków. Ciap, ciap...ciap. Lodówka o 1 w nocy. Jabłko. Zjadłabym coś jeszcze. Klopsy ikea. Z sosikiem. Mniam. To jeszcze kanapka z edamem i szklanka kakao. Siku. Potem z niesmakiem w ustach i umyśle poczłapała rozczochrana baba do łóżka. Wyrzuty sumienia. Stara baba. Glupia baba. Nawet kwasy nie pomagają na takie zmarszczki. Fuj. Nie dość że pomarszczona to jeszcze gruba sie robi. Wyrzygać te klopsy? Już...

10:57
13.02.2020
Tak, alkohol i skręty są formą mojej ucieczki. Lubię, bo sprawiają, że nie myślę. Traktuję je jako 3 kostki czekolady na które pozwalam sobie codziennie. Alkohol 2-3 razy w tygodniu.  Dziękuję za wszystkie wiadomości. Jednak zostałam chyba źle zrozumiana, a przez część nawet zdalnie zdiagnozowana. Ja nie mam problemu z piciem ani paleniem. Ja mam ogromny problem ze swoim życiem, z wyborami których dokonałam. Nie umiem pogodzić się z tym, co mnie spotkało. Nie potrafię zaakceptować czasu, który przeminął i zmarnowanych szans... Nie każdy, kto "ratuje się"...

00:56
12.02.2020
Nie wiem w zasadzie o czym mam tu pisać.  Mam prawie 40 lat i dochodzi do mnie, że moja psychika jest jak rozszarpana przez psa zabawka. Takie skojarzenie. Właśnie patrzę na mojego psa. Chciały go dzieci. Teraz łazi za nami, nikt nie chce się z nim bawić, a spacery, o ile w ogóle można je tak nazwać, trwaja 4 minuty podczas ktorych biedny zwierz ledwo zdąży sie załatwić. Prawda o mnie jest smutna. Matka alkoholiczka. Ojciec alkoholik. Siostra oczko w głowie rodziców. Ja brzydsza, gorsza, glupsza, grubsza. Przynajmniej w ich oczach. Nadal jestem jak dziecko. Mam dobrą...

18:24
11.02.2020
Wyprowadzilam sie po awanturze. To byl blad. Caly czas jestem w biegu, prosze sie wszystkich o chwile z dzieckiem zebym mogla dojechac z pracy do szkoly. Potem pedem do domu i po kolejne dziecko. Z pracy starcza na jedzenie. Na oplaty umowilam sie z moim "przyjacielem". Okreslilismy wszystko jasno. Kiedy powiedzialam ze to ostatni raz wylozyl karty na stol. 2-3 razy w tg spotykam sie z nim. Jest jak dobtej pory, do niczego mnie nie zusza, robimy to, co sprawia na przyjemnosc. Mam sie z nikim innym nie spotykac. Przychodze na spotkania sama, we wskazane miejsce. Nie spotykamy sie u mnie....

21:59
10.02.2020
Witam Wszystko zaczęło się kiedy trafiłem do domu dziecka w wieku 4 lat. Byłem tam przez kolejne tyle rzucany po losowych rodzinach zastępczych. Dwa miesiące po ukończeniu moich 8 urodziny trafiłem do ostatniej rodziny zastępczej w której zostałem. I właśnie tego dnia rozpętało się istne piekło na ziemi które trwało przez kolejne 10 lat. Ojciec zastępczy okazał się bestią w ludzkiej skórze. Nie byłem w tej rodzinie zastępczej sam byli również inne dzieci ale mnie od nich odróżniały dwie rzeczy : 1. trafiłem do tej rodziny zastępczej jako pierwsze...

13:27
10.02.2020
Chyba jestem winny podziękowania, za słowa wsparcia i chęć pomocy którą dostałem w wiadomościach prywatnych. Dziękuje. Nie wiem co powiedzieć, prawda jest taka, że nie wpłynęło to na mnie aż tak jakby mogło się wydawać, albo duszę te emocje w sobie jak wszystkie pozostałe, chyba nie jest tak źle. Nie myślę o tym, szybko wróciłem do normalności, a przynajmniej tak mi się wydaje. Chciałbym zapomnieć, ale wiem że to piętno już na zawsze będzie ze mną, co zrobić nie mam na to wpływu. Nie mogę mu już pomóc, mogę pomóc jedynie sobie. A u mnie po staremu,...

10:40
10.02.2020
Dlugo się zastanawiałam czy zrobić tu konto. I zrobiłam. Co mi szkodzi.... Kiedyś 15 lat temu prowadziłam dziennik. Pisałam co mnie boli. Ale zawsze czułam strach ze ktos z mojej rodziny go znajdzie i przeczyta.  A ze jestem DDD.. Rodzice lubili wypić. Byli bardzo surowymi rodzicami to bałam się trochę co będzie jak przeczytają moj pamiętnik gdzie byly zdania typu "... Rodzice znów piją.. Zawsze zaczyna się od 1 piwa. A kończy się na wódce...." tak było.  Dwa dni picia. Awantury. A potem tydzień dwa  blogi spokój i potem znów piwko, dwa.... A tu można założyć...

16:36
7.02.2020
To takie proste. Myśl jak błysk i wszystko stało się jasne. Ojciec nie widzący niczego poza czubkiem własnego nosa, nieobecny, nie potrafiący dać wsparcia. Mąż trochę inny, ale głęboko posiadający te same cechy. Kochanek podobnie. Ciekawe czy któregoś z nich naprawdę obchodzę. Ojciec chyba mnie nie potrzebuje w ogóle. Dla męża jestem głównie towarzyszką życia codziennego. Kochanek kilka razy pyta o to samo, bo nie pamięta ważnych dla mnie rzeczy. Dziś się zastanawiam, jak się w to wplątałam. I jak się z tego...